wtorek, 10 lipca 2012

Legendy świata: Czechy - Dolina w kształcie podkowy

Dolina, w której leży niewielka osada Peklo, nie zawsze wyglądała tak jak dzisiaj, choć niewiele osób o tym pamięta.

Dawno temu, na jednym z okolicznych szczytów, raz w roku spotykali się święci i Lucyfer, aby kłócić się o ludzkie dusze. Pewnego razu święty Marcin założył się o duszę gospodarza Jíra. Był to człowiek wielkiej wiary, który nigdy nawet nie zaklął. Lucyfer zatarł więc ręce i wezwał do siebie wszystkie czarty, nakazując im, aby jak najbardziej dokuczały gospodarzowi.

Diabły od razu wzięły się do pracy. Ponieważ była jesień, na swój atak wybrały pole ziemniaków. O zmierzchu zniszczyły całe zbiory, rzucając złe uroki i paląc ziemię cuchnącymi oddechami. Gdy Jíra nazajutrz zobaczył zniszczenia, załamał ręce. Jednak po chwili zadumy powiedział:
- Bóg dał, Bóg wziął. Mam jeszcze kozę, krowę i kurę, dzięki nim przetrwam do wiosny.


Lucyfer nie spodziewał się takiego obrotu spraw. Natychmiast ponownie przywołał swoje diabły i rozkazał im zniszczyć zaporę na położonym powyżej gospodarstwa rybnym stawie. Woda zniszczyła kurnik, chlew i ogrodzenie, ale i na to Jíra nie narzekał. Wściekły Lucyfer wywołał potężną burzę, która zniszczyła dom gospodarza. Bez słowa skargi mężczyzna przeniósł się do małej, pasterskiej chatki i postanowił pracować jako najemny robotnik.

Gdy Lucyfer wpadł w szał, przybiegł do niego najstarszy czart i powiedział:
- Panie, nieszczęścia nie zachwiały wiarą tego śmiertelnika, ale małe złośliwości w końcu go złamią.
Władca Piekła pokiwał głową, przyznając diabłu rację i szybko wymyślił plan działania.

Schował  Jírze jednego buta, do cukru nasypał soli, znad drzwi zdjął podkowę przynoszącą szczęście domostwu, a wieczorem, gdy gospodarz wracał zziębnięty do domu, ukradł mu jedyną pajdę chleba posmarowaną smalcem. Zadowolony Lucyfer usiadł na skraju lasu i zjadł chleb, zanosząc się przy tym śmiechem. Jednak mina mu zrzedła, gdy Jíra przeżegnał się pobożnie i powiedział:
- Niech ten chleb na zdrowie pójdzie złodziejowi, widocznie był bardziej głodny niż ja. 

W tym samym momencie zatrzęsła się ziemia, niebo pociemniało i przecięła je potężna błyskawica. Spod ziemi doszedł Lucyfera śmiech i donośny głos:
- Usmolony głupcze, daremne twe trudy! Piekło się dla ciebie zamyka i nie śmiej do niego wracać, dopóki nie odpracujesz swej winy wśród ludzi. 
Diabeł zrozumiał, że przegrał zakład ze świętym Marcinem. Jíra żył odtąd spokojnie, a Lucyfer musiał odpokutować swe winy. 

Na koniec wściekły diabeł wziął podkowę, którą ukradł gospodarzowi i poleciał na pobliski Pekelski vrch. Ze złością cisnął podkowę w dół, a ta odbiła się w ziemi, tworząc dolinę, którą możemy podziwiać po dziś dzień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz