wtorek, 19 czerwca 2012

Polskie legendy: Skrzypek na Czartowym Polu

Wśród  gęstych lasów Roztocza znajduje się polana. Na pierwszy rzut oka nie różni się ona od innych leśnych polanek, ale miejscowi mieszkańcy znają jej tajemnice i nigdy nie zapuszczają w te okolice. Na wspomnianej polanie widuje się bowiem diabły. Znane są również historie o tym jak ludzie, którzy trafili na tą polanę porywani byli przez czartów. Ba, swego czasu porwali wręcz całą karczmę, którą postawił tam pewien Żyd.

Zdarzyło się jednak kiedyś, że w okolicy wyprawiono huczne weselicho. Była muzyka, tańce, wyborne potrawy i nie zabrakło też gorzałki. Upalny dzień zamienił się w przyjemną chłodną noc. Zmęczeni weselnicy zaczynali rozchodzić się po domach. Świat ogarniała aksamitna cisza, ozdobiona diamentami gwiazd świecących na niebie.

Z wesela wracał też młody skrzypek. Rozweselony przez gorzałkę swawolnie przeskakiwał przez leśną gęstwinę, gdy nagle usłyszał śpiewy. Ujrzał też ognisko i wesołych ludzi tańczących dookoła ognia. W pierwszej chwili pomyślał, że to jacyś zbójce harcują tak blisko jego wsi lecz nagle poznał miejsce do którego zawiodła go ścieżka i przewodniczka gorzałka.

Krew w żyłach zamarła mu z przerażenia lecz było już za późno. Biesiadujący przy ogniu już go dostrzegli i głośno zawołali do siebie. Gdy ujrzeli chłopaka trzymającego skrzypce wielce się uradowali, gdyż mógł im ktoś w końcu przygrać do ich przyśpiewek.

I chcąc, nie chcąc chłopak zaczął grać. W świetle ognia mógł już dokładnie dostrzec nogi, na końcu, których zamiast butów były kopyta. Dostrzegł również rożki wystające z pomiędzy włosów na głowach gospodarzy i czarne kudłate ogony świstające w powietrzu.

Chłopak grał i grał, i grał. Zmęczenie dawało mu się już we znaki, gdy nad światem obudziło się słońce. Czarty musiały więc zakończyć swoją biesiadę i zaczęły rozpływać się w kłębach szarego dymu. 

Ostatni ze znikających diabłów krzyknął na chłopaka dziękując mu za granie. Nim całkowicie zniknął chwycił z ogniska kilka żarzących kawałków drewna i wrzucił skrzypkowi do jego instrumentu. Chłopak był pewien, że jego drogocenne skrzypce spalą się lecz gdy wytrząsnął węgliki okazało się, że są to złote monety.

Po tej przygodzie szybko uciekł z polany i nigdy tam już nie zachodził. Mimo, iż diabły za koncert odwdzięczyły się złotem to do tej pory nie znalazł się żaden chętny by spróbować się w ten sposób wzbogacić. Wiadomo - z czartami nie ma żartów.


Legenda jest częścią cyklu "Wtorki z czartami":
1. Jak Boruta i Rokita w karczmie piwo pili
2. Jak powstało gołoborze w Górach Świętokrzyskich
3. Skrzypek na Czartowym Polu
4. Jak diabeł Boruta utworzył rzekę Liswartę
5. Słonecznik - Diabelski Kamień Karkonoszy
6. Dolina w kształcie podkowy
7. Czarna Jachta
8. O kogucie z Kazimierza co diabła 
9. Diabeł Rewera z Czartowczyka
10. Diabeł Iskrzycki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz