piątek, 7 stycznia 2011

Polskie legendy: Szwedzki stół w Zamościu

Historia ta działa się w trakcie napaści Szwedów na Rzeczpospolitą zwanej "potopem szwedzkim". Najeźdźcy odnosili ogromne sukcesy na ziemiach polskich, ale trzy twierdze były dla nich nie do zdobycia. Wśród nich był Zamość, którym rządził Jan "Sobiepan" Zamoyski.

Stanął wódz szwedzki Karolus Gustawus pod Zamościem ze swoimi wojskami, ostrzelał twierdzę i wysłał poselstwa wzywające do niezwłocznego poddania miasta. Zamoyski tylko się zaśmiał i odpowiadał, iż tylko polskiemu królowi winien jest posłuszeństwo. Wiedział też, że zdobycie Zamościa nie jest sprawą łatwą bo popróbował tego już, nie tak dawno temu, Chmielnicki ze swoimi kozakami.

Głowił się Karolus Gustawus jak tu zdobyć twierdzę nie narażając swoich wojsk na wielomiesięczne obleganie miasta. W końcu wpadł na pomysł i wysłał do Sobiepana posła z informacją, iż Szwedzi opuszczają okolice Zamościa, ale na pożegnanie chcieliby ujrzeć oblicza dzielnych obrońców i  zjeść z nimi śniadanie w murach fortyfikacji.

Jan Zamoyski szybko przejrzał podstęp Szweda.Wiedział, że wpuszczając najeźdźców straci twierdzę, ale nie chciał też uwłaczać staropolskiej gościnności. Zlecił więc rozstawienie dużej ilości stołów na murach dla obrońców i pod murami dla oblegających Szwedów. Kazał przynieść najlepsze trunki z zamkowych piwnic i przygotować najsmaczniejsze potrawy.

Zamoyski pamiętał jednak, że Szwedzi nie przybyli pod twierdze z przyjaznymi zamiarami i postanowił, że uprzykrzy im trochę ten pożegnalny posiłek. Zabronił wiec wystawiania do stołów pod murami jakichkolwiek krzeseł, tak aby "mili goście" musieli jeść polskie specjały na stojąco.

Od tej pory poczęstunek na stojąco zwany jest na świecie "szwedzkim stołem".


W krainie Roztocza:
"Piekiełko"
Płaczący kamień
Ostatni tur na Roztoczu
O Szczebrzeszynie i rzece Wieprz
Tanew

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz