wtorek, 1 listopada 2016

Powstanie Kielc


Przed wielu laty, gdy Polskę pokrywały gęste bory pełne dzikich zwierząt, na polowanie wybrał się Mieszko, syn Bolesława Śmiałego. W ten letni wieczór zgubił swoich kompanów i błądząc wśród drzew, wyjechał na nieznaną polanę. Ponieważ zbliżał się zmierzch, książę postanowił, że przeczeka na polanie do rana.

Ułożył się na mchu i wkrótce zapadł w sen. Przyśniło mu się, że napadli go zbójcy. Książę dzielnie walczył i odparł atak. Przy życiu pozostał tylko jeden rozbójnik, który poddał się księciu. Nagle Mieszko poczuł silne pragnienie i zaczął rozglądać się za strumieniem. Ocalały zbójnik podał mu butelkę, mówiąc, że to woda, która ugasi jego pragnienie. Książę wziął łyk i szybko go wypluł, gdyż płyn był piekący i gorzki. Zrozumiał, że zbójnik chciał go otruć. Mieszko upadł kolana, pragnąc znaleźć na ziemi choć kroplę wody i wypłukać usta.

I wtedy wśród drzew dojrzał jasne światło. Wpatrywał się w nie, nie wierząc własnym oczom, gdy z jasności uformowała się sylwetka świętego Wojciecha. Zbliżył się do Mieszka i biskupią laską nakreślił na ziemi krętą linię. Po chwili w tym miejscu pojawił się strumień, w którym książę ugasił pragnienie.

Rankiem, gdy Mieszko się obudził, dostrzegł płynący nieopodal strumyk. Gdy wśród gęstwiny pojawili się książęcy towarzysze, oznajmił, że w tym miejscu wybuduje gród. Odjeżdżając z polany, dostrzegł wśród traw białe kły jakiegoś zwierzęcia. Książę zabrał je ze sobą i zamyślony wrócił do obozu.

Wkrótce w sercu puszczy powstała osada z kościołem, który powierzono pod opiekę świętemu Wojciechowi. Strumień, który we śnie uratował życie Mieszka nazwano Silinicą, a osadzie nadano nazwę Kielce - na pamiątkę znalezionych przez księcia kłów.

wtorek, 6 września 2016

Legenda o orle z drzew



Czasy były bardzo niespokojne, gdy zamek Krzyżtopór objął we władanie Michał Jan Pac, jeden z przywódców konfederacji barskiej. Polskie ziemie stały się polem bitwy, a po upadku konfederacji koniec Rzeczypospolitej był bliski. Właściciel Krzyżtoporu spodziewał się, że Polska może wkrótce zniknąć z mapy Europy i postanowił utrwalić dla potomnych godło kraju.

poniedziałek, 14 września 2015

Maślankowa Baszta w Malborku


Dawno, dawno temu zakonnikom krzyżackim z Malborka największe kłopoty sprawiali ludzie z pobliskiej wioski. Wioskę tę nazywano Lichnowa. Jej mieszkańcy byli wyjątkowo zuchwali. Nie płacili podatków, a większość wolnego czasu spędzali w karczmie. Wielki mistrz krzyżacki z politowaniem patrzył na ich występki, powiadając, że jeszcze mają czas na opamiętanie. Ale gdy kolejna kradzież odbiła się szerokim echem po całym Malborku i okolicach, przyszedł czas na sąd.

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Bożątko - opiekuńczy duch


W dawnych czasach wszędzie kryła się magia. Ludzie obcowali z nią na co dzień, wierząc w dobre i złe moce. A w swoje progi często przyjmowali duchy opiekuńcze. Jednym z nich było bożątko. 

niedziela, 29 marca 2015

Polskie legendy: Klasztor na Goju



Na Górnym Śląsku, w okolicach Bytomia, rozciąga się wąwóz zwany Gojem. Miejsce to przez wiele, wiele lat było świadkiem niezwykłych wydarzeń. A rzecz działa się zawsze w okresie pomiędzy Wigilią Bożego Narodzenia, a świętem Trzech Króli. Czas ten nazywano "dwunastoma nocami". Właśnie wtedy w Goju pojawiał się klasztor. Jednej nocy wynurzał się spod ziemi, a o poranku znikał. I tak byłoby pewnie do dziś, gdyby nie jeden górnik.

niedziela, 15 marca 2015

Polskie legendy: Pijany zegar


Przed laty zegarem na lubelskiej wieży opiekował się pan Lutowski. Był to człowiek tak rozrywkowy, że zamiast pilnować zegara, częściej spędzał czas z butelką pod pachą lub urządzając awantury pod wieżą. Dlatego mieszkańcy Lublina, spoglądając na zegar, nigdy nie mieli pewności która tak naprawdę jest godzina. Często mówiono, że zegar jest tak pijany jak sam jego konserwator.