Muzyka, która kradnie czas. Irlandzkie legendy o Królowej Wróżek i nocy przesilenia


W najkrótszą noc roku nie wszystkie światła rozbłyskujące w ciemności należały do ludzi. Tak przynajmniej od wieków szeptano w Irlandii, Szkocji i wszędzie tam, gdzie zielona, miękka trawa od pokoleń porasta starożytne kamienie, a nocny wiatr potrafi przynieść ze sobą dziwną, tęskną muzykę z miejsca, którego ludzkie oko nie jest w stanie dostrzec.

Dla współczesnego człowieka wróżki są najczęściej istotami małymi, lekkimi i skrzydlatymi. Wyobrażamy je sobie jako bezbronne stworzenia mieszkające w kielichach kwiatów, sypiące wokół świetlistym brokatem i chętnie spełniające ludzkie życzenia. Jednak dawne, mroczne opowieści znały zupełnie inne istoty. Piękne, dumne, chłodne i śmiertelnie niebezpieczne. Należały one do świata, który istniał tuż obok naszego – do krainy ukrytej głęboko pod zielonymi wzgórzami, za nieprzeniknioną zasłoną mgły, w starożytnych kurhanach i w miejscach, w których człowiek nagle, bez jasnego powodu, czuł podświadomy lęk i wiedział, że nie powinien robić ani jednego kroku dalej.

Nazywano je różnie: Fairies, Fae, lub z wielką ostrożnością – Dobrymi Ludźmi. Ta ostatnia nazwa rzadko jednak oznaczała prawdziwą dobroć. Była raczej wyrazem lęku i chęci przebłagania istot, których lepiej było nie obrażać żadnym złym słowem.

Wierzono, że w okolicach przesilenia letniego niewidzialna granica oddzielająca świat śmiertelników od królestwa wróżek staje się niezwykle cienka, niemal przezroczysta. Zaczarowane wzgórza budziły się wtedy do życia. Na ich szczytach ludzie rozpalali wielkie ogniska, śpiewali, tańczyli i skakali przez płomienie, prosząc niebiosa o ochronę i pomyślność. A gdzieś obok, w gęstniejącym cieniu, bardzo blisko ludzkich zgromadzeń, do własnego tańca mogły ruszyć istoty, których śmiertelne oczy nigdy nie powinny były zobaczyć.

Najbardziej zdradziecka w takie noce bywała muzyka. Nie ta grana przez sąsiada na starych skrzypcach ani pieśń niesiona echem przy wspólnym ogniu. Były to dźwięki płynące znikąd – ciche, srebrne, o nieludzkiej, przeszywającej strukturze. Jeśli zagubiony wędrowiec usłyszał ten ton na wzgórzu, niezwykle łatwo mógł zrobić o jeden krok za dużo. A potem drugi i trzeci.

Ścieżka, którą znał doskonale od wczesnego dzieciństwa, nagle zaczynała prowadzić w zupełnie obce rejony. Kamienie układały się w nieznane dotąd wzory, a dzika trawa pod stopami wydawała się jaśniejsza i bardziej lśniąca niż w dzień. Czas w tamtej przestrzeni płynął inaczej – miękko, zdradliwie, niczym woda pod grubym lodem. Człowiekowi porwanemu przez ten rytm zdawało się, że tańczy zaledwie przez krótką chwilę, jedną pieśń. Gdy jednak udawało mu się w końcu wyrwać z kręgu i powrócić do domu, okazywało się, że na ziemi minęła już cała noc. Albo rok. Albo sto długich lat, w trakcie których jego bliscy zdążyli już odejść i obrócić się w proch.

W wielu tych celtyckich opowieściach na czele ukrytego świata stoi Królowa Wróżek – dumna i potężna pani podziemnego królestwa. Nie zawsze nosiła jedno imię. Czasem objawiała się śmiertelnikom jako zjawiskowo piękna kobieta w szatach o barwie głębokiej zieleni, innym razem jako świetlista postać dosiadająca śnieżnobiałego konia, a niekiedy była jedynie hipnotyzującym głosem w ciemności, który obiecywał człowiekowi dokładnie to, czego ten pragnął w głębi swojego serca najbardziej na świecie.

Mogła obdarować utalentowanego poetę genialnym, wiecznym natchnieniem, ale mogła też bezpowrotnie porwać muzyka, którego gra ją zachwyciła. Zapraszała do swojego kręgu każdego, kto nie potrafił w porę odmówić jej urokowi. I właśnie dlatego dawni mędrcy surowo przestrzegali młodzież: w noc letniego przesilenia nigdy nie chodź samotnie na wzgórza. Nie siadaj w tajemniczych kręgach z kamieni, nie kładź się spać pod samotnie rosnącym głogiem i pod żadnym pozorem nie bierz jedzenia ani napoju od obcych, jeśli spotkasz ich tam, gdzie nikogo być nie powinno. Nie odpowiadaj też na żadne wołanie, nawet jeśli głos brzmi znajomo. Wróżki bowiem rzadko kłamią wprost – one po prostu mówią prawdę w taki sposób, by człowiek sam, z własnej woli, zgubił swoją drogę.

Najkrótsza noc roku była piękna – jasna, ciepła, przepełniona blaskiem ognisk i śpiewem. Ale właśnie w tym pięknie tkwiło największe niebezpieczeństwo. Człowiek ma bowiem naturalną tendencję do mylenia tego, co zachwycające, z tym, co bezpieczne. A stare, zapomniane opowieści niestrudzenie uczyły, że nie każdy blask rozświetlający mrok prowadzi nas z powrotem do bezpiecznego domu.

Można bez trudu wyobrazić sobie młodą dziewczynę, która w noc przesilenia stoi samotnie na skraju wzgórza. Za jej plecami tętni życiem znana wieś, płonie wielkie ognisko i słychać głosy przyjaciół. Przed nią rozciąga się jedynie ciemniejąca, falująca trawa i dziwne, pulsujące światło migoczące pomiędzy omszałymi kamieniami. Słyszy stamtąd cichy śmiech – niezupełnie ludzki, ale niesamowicie pociągający. Ktoś niewidzialny woła ją po imieniu. Dziewczyna waha się, po czym robi pierwszy krok w stronę mroku.

I dokładnie w tym jednym momencie zaczyna się każda dawna opowieść o tych, którzy bezpowrotnie zniknęli.

Niektórzy z nich wracali wprawdzie nad ranem, z zimną rosą na splątanych włosach i oczami pełnymi dzikiego, niezrozumiałego zachwytu, lecz ich umysł już nigdy nie potrafił odnaleźć się w ziemskiej rzeczywistości. Inni powracali dopiero po wielu dekadach, będąc przekonanymi, że spędzili poza domem zaledwie parę godzin. Jeszcze inni zostawali pod zielonymi wzgórzami na zawsze – uwięzieni w podziemnych salach jaśniejszych niż słoneczny dzień, gdzie Królowa Wróżek tańczy swój hipnotyzujący taniec aż do samego końca świata.

Dlatego właśnie w noc przesilenia ogień miał dla ludzi tak fundamentalne znaczenie. Wielkie, trzaskające płomienie należały bezsprzecznie do świata śmiertelników. Ich potężny blask wysyłał w przestrzeń jasny komunikat: tutaj jesteśmy, tutaj jest nasz bezpieczny krąg, tutaj kończy się nieznana ciemność, a zaczyna ludzka wspólnota. Jednak tuż poza zasięgiem tego opiekuńczego światła, w gęstym cieniu nocy, niezmiennie czekało coś jeszcze. Coś nieprawdopodobnie piękne, starsze niż ludzka pamięć i niesamowicie głodne naszych ukrytych marzeń.

Komentarze

Popularne posty