Polskie legendy: Sobótka

Dawno temu, gdy wrogie wojska zmierzały do Krakowa, ślad ich przemarszu znaczyły spalone domostwa. Taki smutny los spotkał również niewielką osadę w pobliżu zamku Rabsztyn. Z całej wioski ocalała tylko jedna mała dziewczynka, Sobótka. 

Ukryła się w środku lasu, w niewielkiej jaskini. Ponieważ nie miała już nikogo, jej domem stał się las. Długo żyła sama w leśnej gęstwinie, a miecz i łuk były jej nieodłącznymi przyjaciółmi. Aż pewnego dnia wśród drzew zobaczyła młodzieńca. To była miłość od pierwszego wejrzenia. 

Nie minęło wiele czasu, a młodzi postanowili się pobrać. Ślubu udzielił im mnich, a na pobliskiej polanie rozpalono ognisko, gdzie wśród przyjaciół młoda para świętowała swój wielki dzień. Aż nagle z gęstwiny wyskoczyli rozbójnicy, gotowi złupić biesiadników. Do Sobótki w mgnieniu oka wróciły straszne wspomnienia z dzieciństwa. Ale tym razem nie była już sama i nie czuła strachu. Chwyciła swój łuk i z bojowym okrzykiem ruszyła do walki. Kroku dotrzymywał jej mąż i weselnicy. Zaskoczeni rozbójnicy w popłochu uciekli i nigdy już nie widziano ich w okolicy.

Pamięć o odważnej Sobótce przetrwała całe wieki. I aż do dziś w okolicach Rabsztyna, w dzień św. Jana, rozpala się wielkie ogniska, zwane sobótkami.

Komentarze