piątek, 10 stycznia 2014

Polskie legendy: Łokietek i karzełki


Pamiętacie jak Władysław Łokietek, wtedy jeszcze książę, uciekał przed czeskim pościgiem i ukrył się w jaskini? Wtedy pomógł mu mały pajączek. Ale w tej historii kryje się coś jeszcze. A właściwie ktoś.

Książę mieszkał w jaskini przez dłuższy czas. Jego zaufani rycerze często go odwiedzali, przynosząc niezbędne rzeczy i najnowsze wieści. Lecz wieczorami, gdy Władysław samotnie siadał przy ognisku, słyszał wokół siebie cichutkie głosy i jakby tupotanie stóp. Każdego ranka grota lśniła czystością, a konie były nakarmione i wyczesane.  Książę długo zastanawiał się, kim są jego tajemniczy towarzysze.

Aż pewnej nocy postanowił odkryć tożsamość swoich kompanów. Przez dłuższą chwilę udawał, że śpi kamiennym snem. I wtedy, w przytłumionym świetle dogasającego ogniska, dostrzegł małe istoty. Zaintrygowany natychmiast usiadł i uważnie przyjrzał się swoim towarzyszom. Byli doprawdy niewielcy, ale przyszły król sam nie szczycił się postawną posturą. Niewiele wyższy od karzełków od razu wdał się z nimi w pogawędkę. Okazało się, że postanowili mu pomagać, gdyż słyszeli o nim wiele dobrych słów i uważali, że walczy w słusznej sprawie.

Wkrótce Władysław Łokietek opuścił jaskinię i wyruszył na podbój Krakowa. Nigdy nie dowiedział się, kim naprawdę byli jego kompani, ale przez długie lata wspominał ich ogromną, bezinteresowną pomoc. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz