niedziela, 11 marca 2012

Polskie legendy: Lochy pod Szczebrzeszynem

Dawno temu przez Szczebrzeszyn prowadził znany szlak handlowy. Bezpieczeństwa podróżnych i kupców strzegli wówczas rycerze, zamieszkujący zamek na wzgórzu. Sam zamek był niewielki, ale pod nim rozciągała się sieć tuneli.Wiele z nich prowadziło za miasto, niektóre docierały nawet do Zamościa i Grodów Czerwieńskich. Inne miały wyjścia w okolicznych kościołach i ważnych budynkach.

I nie tak dawno temu, wejście do szczebrzeszyńskich tuneli znalazło trzech chłopców. Zaciekawieni weszli do środka i słuch po nich zaginął. Szukało ich całe miasteczko, niestety bez skutku. W końcu uznano, że chłopcy zginęli.

Trzy dni później, po niedzielnej mszy, jedna z zakonnic sprzątała kościół i nagle usłyszała przedziwne jęki i wołania. Przed oczami jej pociemniało, ujrzała potępioną duszę zawodzącą wśród murów i szybko wybiegła na zewnątrz. Po Szczebrzeszynie błyskawicznie rozniosła się wieść, że w kościele straszy. 

Szybko okazało się, że to tylko wyobraźnia przerażonej siostry wymalowała w jej oczach przerażający obraz zjawy. Kilka osób skojarzyło fakt zaginięcia chłopców z dziwnymi odgłosami w kościele. I rzeczywiście znaleziono ich w niewielkiej grocie pod prezbiterium, głodnych, zziębniętych i wystraszonych.

Od tamtej pory nikt nie ośmielił się zapuszczać głębiej w szczebrzeszyńskie lochy, ale kto wie, może ktoś w końcu odkryje ich tajemnicę? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz