niedziela, 12 grudnia 2010

Polskie legendy: Pan Twardowski


Wiele wieków temu w Krakowie żył pewien szlachcic. Nazywał się Jan Twardowski. Był on człowiekiem wykształconym, kochał księgi, kochał naukę. Interesowała go magia i alchemia, jednak po wielu latach badań uznał, iż czary nie są możliwe bez udziału sił nadprzyrodzonych.

Odnalazł więc Twardowski w swoich księgozbiorach tomy traktujące o  przywoływaniu diabłów i zastosował znajdujące się w nich wskazówki. Po odprawieniu rytuałów świece w komnacie w której przebywał uczony przygasły, a oczom Twardowskiego ukazał się wysoki, szczupły i ubrany na czarno diabeł. Na głowie miał małe czarne różki, palce rąk zakończone ostrymi szponami, kopyta zamiast stóp i kosmaty ogon wiszący z tyłu.

Czart spojrzał na człowieka i uśmiechnął się przebiegle odsłaniając swoje ostre zęby. Odczytał myśli uczonego i wiedział, że zyskał właśnie kolejną duszyczkę do swoich piekielnych kotłów. Zapytał więc:

- Czym mogę służyć panie Twardowski?

Twardowski opowiedział krótko o swoich badaniach nad magią i pragnieniu czynienia prawdziwych czarów. Czart zapewnił, iż marzenia człowieka już niedługo się spełnią. Wystarczy tylko podpisać diabelski cyrograf na mocy którego Twardowski miał oddać swoją duszę czartowi. Szlachcic przejrzał zamiary biesa i tak rzekł;

- Oferta twoja diable jest wielce szczodra. Pozwól, że skrócę twoje oczekiwania na moją dusze i dodam do cyrografu zapis, iż będziesz mógł mnie zabrać jak tylko zjawię się w Rzymie. Długo nie będziesz czekał, bo za kilka tygodni planuję odbyć pielgrzymkę do tego miasta.

Czart wielce się ucieszył z dodatkowego zapisu i z tego, że już niedługo zdobędzie nową duszę. Nie wiedział jednak, że Twardowski wcale nie ma zamiaru odwiedzania Rzymu.

Chwilę później cyrograf został podpisany przez obie strony. Diabeł miał służyć człowiekowi w czynieniu każdej magii jaką ten tylko sobie wyduma. Zacierał ręce bo zadanie powinno być niezwykle proste i przyjemne. Dusze ludzkie są przecież krnąbrne, chciwe i złe, a szlachcic na pewno wykorzysta diabelską magię do niecnych celów.

Twardowski z nowymi mocami ruszył w podróż po Rzeczpospolitej. Magią stworzył ogromnego koguta, którego dosiadał jak rumaka i odwiedzał polskie wioski i miasta. Jakież było zdziwienie diabła kiedy czarownik zaczął używać diabelskich mocy do czynienia dobra.

Mistrz w magiczny sposób ludzi leczył, zwierzęta uzdrawiał. Raz nawet zjawy z domu burmistrza Bydgoszczy przepędził, a samego włodarza cudownie odmłodził. Rosły więc bogactwo i sława Twardowskiego w Rzeczypospolitej. Pewnego dnia sam król Zygmunt August wezwał go do siebie i poprosił go o pomoc w przywołaniu ducha zmarłej królowej. Czarnoksiężnik oczywiście zadaniu podołał przywołując obraz kobiety na jednym z pałacowych luster, czym ogromną łaskę u króla uzyskał.

Złościł się diabeł bo minęły już nie tylko tygodnie od dnia podpisania umowy, ale i miesiące, i lata. Twardowski zaś, ani myślał do Rzymu się udać. Myślał więc czart i myślał, aż wpadł na pomysł. Przemienił się w chłopa i przyszedł do Twardowskiego z prośbą o pomoc w uzdrowieniu niby to chorej matki. Czarnoksiężnik oczywiście zgodził się pójść z wieśniakiem do pobliskiej gospody, gdzie miała leżeć chora kobieta.

Kiedy tylko przekroczyli próg karczmy diabeł przybrał swoją prawdziwą postać, zaczął się głośno śmiać i rzekł:

- Mam Cię teraz panie Twardowski. Dusza twa do mnie należy. Warunków umowy w końcuś dotrzymał. Karczma ta Rzym się nazywa!

Czarnoksiężnik zbladł i zaczął przeklinać swoją nieuwagę. Jednak działać trzeba szybko, bo diabeł już go porwał w górę i wysoko nad ziemią do piekła niesie.

Sprawa poważna, z diabłem nie ma już żartów, postanowił więc Twardowski modlitwę do Matki Świętej odmówić. Już po pierwszych słowach czart widocznie osłabł. Kiedy modlitwa dobiegała końca diabeł cierpiał już takie katusze, że krzyknął i upuścił swoją zdobycz, a potem do piekła uciekł.

Tak się stało, że w tym momencie akurat przelatywali nad księżycem i tam właśnie spadł Twardowski. Podobno siedzi tam do dnia dzisiejszego i tęsknie obserwuje Ziemię i ukochaną Rzeczpospolitą.


Związane z Krakowem:
Stopka królowej Jadwigi
O hejnale mariackim
O smoku wawelskim
Głowa w sali poselskiej na Wawelu
Zaczarowane gołębie
O Wandzie, co Niemca nie chciała
Wieże Kościoła Mariackiego

21 komentarzy:

  1. fajne. Dziękować

    OdpowiedzUsuń
  2. fajne.lubię takie legendy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo dziękuję za możliwość przeczytania tej legendy, poniewważ potrzebowałam przeczytać na polski.jeszcze raz dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo ciekawa i wciągająca

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo chętnie ja czytałem <33 ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. Diekuje trza było mi na polski :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super Legenda ...Polecam ! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. dzienkuje. Napisałem test z polskiego na 5

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwne, że napisałeś test na 5, jak nie umiesz pisać. "DZIENUJE" pisze się dziękuję a nie "DZIENKUJE" współczuje twojej pani z polskiego :*
      POZDRAWIAM XDD.

      Usuń
    2. A sam napisałeś "DZIENUJE". Ha ha ha.

      Usuń
    3. Może się pomylił,albo tak jak ja czasem jak pisze szybko naciska jakiś inny klawisz,ale to nie powód żeby się z siebie śmiać! Ludzie możecie sobie po prostu zwrócić uwagę,że ktoś źle coś napisał!
      Dziękuję
      Ewa czytelniczka wielu książek ;3

      Usuń
  9. no.... ok:)
    ciekawe jakie będzie przedstawienie teatralne "Pan Twardowski", na które wybieramy się z klasą:)

    OdpowiedzUsuń
  10. dziękować . nawet fajne .

    OdpowiedzUsuń
  11. ok fajne musiałam napisać bo robie komiksy o legędach polskich ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy komiksy te są dostępne online? Z chęcią byśmy się z nimi zapoznali.

      Usuń
  12. trza mi było na konkurs, dziękować

    OdpowiedzUsuń
  13. suuuuuuuuper
    na polski była mi potrzebna legenda o wandzie co Niemca nie chciała
    dostałam 6!!!
    wszystkie legendy które przeczytałam na tej stronie są świetne

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuję za możliwość przeczytania tej ciekawej legendy.
    Jest mi potrzebna na Polski chociaż,że ją już czytałam wiele razy to ten kolejny raz mi nie zaszkodził,lecz odświeżył mi pamięć o tej legendzie.Przeczytałam także inne legendy są super!
    DZIĘKUJĘ
    Ewa czytelniczka wielu książek ;3

    OdpowiedzUsuń
  15. THX SPOKO takiego streszczenia potrzebuje :P .

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeszcze czytałem ale jest spoko bo mój nauczyciel od polaka jest Twardowski więc jego zapytam i bedzie git.

    OdpowiedzUsuń
  17. dobrze,ale jest też taka wersja:balował Twardowski w karczmie Rzym,przyszedł diabeł i miał go zabrać,a tu twardowski na koguta wskakuje i na księżyc leci.siedzi tam do dziś bo nie chce iść do piekła,w tej wersji Twardowski nie czyni magii dla dobra.jest też ballada "pani Twardowska" która końzy sie zupełnie inaczej,ukazuje moc jaką posiadaja kobiety.Ale to już inna historia ;)

    OdpowiedzUsuń