niedziela, 21 listopada 2010

Polskie legendy: O smoku wawelskim

Dawno temu, gdy polskimi ziemiami rządził król Krak, w Krakowie pojawił się smok. Było to ogromne zwierzę, o zielonej skórze, długim ogonie i paszczy wypełnionej ostrymi zębami. Smok zadomowił się w jamie pod zamkiem i żądał, aby raz w tygodniu składano mu ofiarę w postaci krowy. Jeżeli nie spełniono jego zachcianki, porywał ludzi.

Na mieszkańców Krakowa padł blady strach, jednak znalazło się kilku śmiałków, którzy twierdzili, że zdołają pokonać smoka. Niestety żaden z nich nie wracał z wyprawy do jamy potwora. Zarówno król, jak i poddani stracili już nadzieję na ratunek. Co tydzień stada bydła boleśnie się kurczyły, gdyż smok wymagał zawsze najdorodniejszych sztuk. Martwiono się, co będzie, gdy pożre już wszystkie krowy.


Gdy wydawało się, że wszystko już stracone i lud Krakowa czeka zagłada, na dworze Kraka pojawił się ubogi szewczyk. 
- Panie mój, myślę, że jestem w stanie pokonać dręczącego Was smoka - zwrócił się do króla, nisko się kłaniając.
W królewskiej sali rozbrzmiały śmiechy rycerzy.
- Patrzcie go, śmiałek się znalazł. 
- Nie wiesz, że smoka nikt nie jest w stanie pokonać?
- Zabił już wielu wybitnych wojaków! Jak możesz się z nimi równać?
Jednak Krak był mądrym władcą i wiedział, że nie można marnować żadnej szansy na uwolnienie się od  groźnej bestii.
- Dobrze, szewczyku. Pokonaj smoka, a zostaniesz sowicie nagrodzony.

Szewczyk ukłonił się i odszedł, obmyślając swój plan. Niebawem wszystko miał już przygotowane. Zabił najdorodniejszego barana, jakiego udało mu się znaleźć, a potem wypchał go siarką i dokładnie zaszył. Zarzucił sobie go na plecy i udał się w kierunku smoczej jamy. Najciszej jak tylko potrafił zakradł się do samego wejścia, rzucił wypchanego barana i uciekł. Wkrótce z groty wyszedł smok, zwabiony zapachem świeżego mięsa i dostrzegając barana, natychmiast go pożarł. Siarka ukryta w zwierzęciu od razu zaczęła działać, powodując u smoka ogromne pragnienie. Rzucił się w kierunku Wisły i pił, pił, pił, pił...Wydawało się, że jeszcze chwila i wypije całą Wisłę! I wtedy nagle rozległ się ogromny huk. Smok wypił tak dużo wody, że po prostu pękł. Pomysłowy chłopiec został bohaterem całego miasta, a król sowicie go wynagrodził. 

W Krakowie zaś do dziś, u stóp Wawelu, można zobaczyć Smoczą Jamę i ziejącą ogniem figurę wawelskiego smoka, upamiętniającą bohaterski czyn szewczyka.


Legenda dostępna jest również na YouTube:
Legenda o smoku wawelskim


Związane z Krakowem:
O hejnale mariackim
Głowa w sali poselskiej na Wawelu
Zaczarowane gołębie
O Wandzie, co Niemca nie chciała
Wieże Kościoła Mariackiego
Pan Twardowski
Stopka królowej Jadwigi

46 komentarzy:

  1. super dziękuje bo miałam się nauczyć na polski to opowiadać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha ja też mam się tego nauczyć xd

      Usuń
    2. xD ja też hahaha

      Usuń
    3. Haha a ja nie

      Usuń
    4. ja też nie łyso wam

      Usuń
    5. Ha ha też mam się tego nauczyć

      Usuń
    6. ahahhahahahahahhaha też musze się tego nauczyć

      Usuń
    7. HEH dzienny ze jest tu ta legenda bo MUSZE się na polski nauczyć :)

      Usuń
  2. a ja musze na jutro na historie.dzięki:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki muszę mieć to na poniedzialek

    OdpowiedzUsuń
  4. i tak naprawde to nie byl szewczyk dratewka tylko synowie Kraka . Zobacz w wikipedii :)

    OdpowiedzUsuń
  5. jeszcze raz pwotorze ze to nei byly krowy , tylko owce czy tam barany

    OdpowiedzUsuń
  6. Po pierwsze istnieje takie pojęcie, jak czytanie ze zrozumieniem. Po drugie w tekście nie ma ani słowa o szewczyku Dratewce.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bo to był szewczyk Skuba i nakarmił smoka nie owcą a owczą skórą wypełnioną siarką

    OdpowiedzUsuń
  8. dzięki,bo właśnie jadę na konkurs i to mi było potrzebne:)

    OdpowiedzUsuń
  9. a wiesz możd kto na pisał smoka wawelskiego; a tak przy okzaji to dzieki naprawdę sie przydało;
    )

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałem sie nauczyć opowiadać na polski

    OdpowiedzUsuń
  11. To był Owce :D ale dzieki

    OdpowiedzUsuń
  12. dzienki musze mieć to na jutro

    OdpowiedzUsuń
  13. muszę mieć to na prezentację

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzięki przydało mi się na polski musiałam się nauczyć opowiadać...:)

    OdpowiedzUsuń
  15. musze na polski

    OdpowiedzUsuń
  16. fajne bo muszę mieć na jutro legende do opowiadania super

    OdpowiedzUsuń
  17. W oryginalnej, pamiętającej jeszcze czasy pogaństwa i dziejącej się w okresie VI-VIII w. wersji nie ma żadnego szewca. dopiero XVI-wieczna wersja, spisana przez Marcina Bielskiego (i tylko jego) wprowadza postać Skuby, który to kamasznik posłużył wkrótce do nobilitacji pewnego szlacheckiego rodu szukającego legendarnego protoplasty. "Pogańska" wersja mówi o zabiciu Smoka przez samego Kaka - ewentualnie jego synów. Był to popularny we wczesnym średniowieczu motyw (por. Beowulf). Taką popularność wersji ze Skubą należy upatrywać w dezawuowaniu wysokich, bogatych sfer przez chłopów i biedotę miejską wychwalającą ludzi im podobnym (stąd tak częsty motyw biednego obrońcy - np Perłowicz). Oryginał jest legendą heroiczną lecz należy założyć możliwość sporej prawdziwości. Smok (oryginalnie Holophagus- całożerca) mógł być pogańskim władcą który zdobył państwo zamieszkałe przez Słowian (Wiślanie - Państwo Wiślan) bądź Białochorwatów (Chrobacja) i uciskającym wielce tej ludności przez "pożeranie bydła" które mogło być formą daniny odpłatnej. Władcą tym nazwanym później Smokiem mógł być człowiek pochodzenia Awarskiego (ich obecność we wczesnym średniowieczu w okolicach Krakowa jest potwierdzona) a także Celt (których symbolem jest Smok - np flaga celtyckiej Walii). Sam Krak był albo Słowianinem albo też Białochorwatem (o których bytowaniu na Małopolsce wspomina Konstanty Porfirogeneta) Gdy dochodzi do crescendo opowieści Krak (lub jego synowie) zabija smoka i włada w grodzie od jego imienia nazwanym Krakowem
    Rozpisałem się - wiem ale to moja ulubiona legenda i szlag mnie trafia jak słyszę w niej imię Skuby albo co gorsza Dratewki.
    Pozdrawiam ludziska. Świętowit z wami ;-]

    OdpowiedzUsuń
  18. uff mam na jutro na histe

    OdpowiedzUsuń
  19. mam na polski ma być zrozumiały a nie bajkowy a ten nie jest bajkowy więc dzięki pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  20. przydało mi się i nie postawiłeś kropki przy,,sztuk Martwiono

    OdpowiedzUsuń
  21. Dobrze. Tylko szlag trafia.. Przecież w tej legendzie NIE ma zadnej mowy o dratewce. Dratewka byl gdzie indziej.
    Pzder ;D

    OdpowiedzUsuń
  22. dzięki musze mieć to na jutro na polski

    OdpowiedzUsuń
  23. Dzięki bo mam jutro konkurs o Unii Europejskiej ;).

    OdpowiedzUsuń
  24. on ziadał krowy a puzniej owce

    OdpowiedzUsuń
  25. było mi potrzebne na jutro i dzieki

    OdpowiedzUsuń
  26. Dzięki porzyteczne
    Na Histe

    OdpowiedzUsuń
  27. Szewczyk dratewka był u Janiny Porazińskiej i nie było tam smoka tylko czarownica, która więziła królewnę - to zupełnie inna bajka, która powstała w XXwieku, a ta legenda, o smoku wawelskim, jest znacznie starsza!

    OdpowiedzUsuń
  28. bardzo pouczająca i wartościowa wypowiedź - dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  29. Wow! Ja też się muszę nauczyć legendy i wybrałam właśnie tą.

    OdpowiedzUsuń