czwartek, 18 kwietnia 2013

Polskie legendy: O polnej myszce i ślubnej obrączce

Dawno temu, w pewien piękny, letni dzień, młody hrabia Christoph Leopold von Schaffgotsch zaprosił swoją żonę Agnieszkę na jedno ze wzgórz we wsi Proszówka. Roztaczał się stamtąd zapierający dech w piersiach widok na Góry Izerskie. Małżonkowie długo cieszyli oczy niezwykłą panoramą i odpoczywali w promieniach popołudniowego słońca. Gdy postanowili wrócić do swego zamku, hrabina spostrzegła, że nie ma na palcu ślubnej obrączki. Mimo poszukiwań, nie udało się jej odnaleźć. Wszyscy uznali to za zły omen, a jedna z wróżbitek pogłębiła zmartwienie młodej pary przepowiadając, że jeśli obrączka się nie odnajdzie, ród Schaffgotschów wygaśnie.

Rok później małżeństwo znów przybyło na wzgórze, tym razem w towarzystwie przyjaciół. Gdy towarzystwo bawiło się w najlepsze, jedząc, pijąc i plotkując, pojawiła się mała polna myszka. Służący złapał zwierzątko i już miał je zabić, gdy spostrzegła to hrabina. Poprosiła, aby mężczyzna wypuścił myszkę, twierdząc, że może jej pojawienie się przyniesie im szczęście.

Jakież było zdumienie małżonków, gdy niedługo później myszka wróciła, niosąc w pyszczku zagubioną ślubną obrączkę Agnieszki. Położyła ją u stóp hrabiny i uciekła w wysoką trawę.

Wszyscy przez długą chwilę milczeli, nie mogąc uwierzyć w szczęśliwe zakończenie tej historii. Mówiono nawet, że myszka pojawiła się dzięki boskiej interwencji.

Najbardziej uszczęśliwieni byli Schaffgotschowie, gdyż teraz nie groziło im ziszczenie ponurej przepowiedni.

Aby upamiętnić to wydarzenie, Christoph jako wotum dziękczynne postanowił wybudować na wzgórzu kaplicę i poświęcił ją św. Leopoldowi, który był jego patronem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz