piątek, 20 kwietnia 2012

Polskie legendy: Krzywa Wieża w Toruniu


Toruński zamek krzyżacki był niegdyś miejscem, w którym mieszkało dwunastu zakonnych rycerzy. Tak się złożyło, że jeden z nich był niezwykle przystojny i przyciągał tęskne spojrzenia kobiet. Jednak dumny zakonnik na żadną z nich nie zwracał uwagi. Aż pewnego dnia, gdy szedł ulicami Torunia, dostrzegł młodą kobietę. Była to najpiękniejsza istota, jaką rycerz kiedykolwiek widział. Zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia, zapominając o zakonnych ślubach. Jak się wkrótce okazało, była to miłość z wzajemnością.

Młodzi spotykali się często w różnych zaułkach miasta. Ich miłość kwitła. Jednak pewnego wieczoru zostali zauważeni przez mieszkańców Torunia i wieść o ich romansie rozniosła się lotem błyskawicy. Nazajutrz wiedziała o tym i Miejska Rada i krzyżacki komtur. Uznano, że to bulwersujące zachowanie, niegodne ani obywatelki Torunia, ani tym bardziej rycerza ze ślubami zakonnymi.

Długo debatowano nad tym, kto ponosi większą winę za romans, aż w końcu uznano, że leży ona po środku. Dziewczynie wymierzono więc karę 25 batów, które otrzymała przy Bramie świętego Jakuba. Zaś karę dla zakonnika miał zarządzić krzyżacki komtur. Po namyśle nakazał on nieszczęśnikowi wybudować strażnicę, która miała odbiegać od pionu tak, jak życie Krzyżaka odbiegało od zasad zakonnego życia. 

Rycerz wybudował więc wieżę o wysokości piętnastu metrów, odchyloną od pionu o niemal 1,5 metra. Codziennie przypominała ona nie tylko Krzyżakowi i pozostałym zakonnikom, ale wszystkim mieszkańcom Torunia o tym niegodziwym występku.

Krzywa Wieża stoi w Toruniu do dziś i jest jedną z jego największych atrakcji. Podobno istnieje sposób na to, aby sprawdzić czy ma się czyste sumienie. Trzeba oprzeć się plecami o jej mur, tak aby pięty również go dotykały i wyciągnąć przed siebie ręce. Jeśli uda się przez dłuższą chwilę utrzymać równowagę, oznacza to, że nie ma się nic na sumieniu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz