niedziela, 12 lutego 2012

Polskie legendy: Król kruków

Dawno temu na wieży ratuszowej w Poznaniu pełnił wartę trębacz, któremu często towarzyszył syn Bolko. Chłopiec lubił przychodzić na wieżę, skąd roztaczał się piękny widok na miasto i okolice. Marzył o tym, że kiedyś sam zostanie trębaczem i bedzie strzegł Poznania przed niebezpieczeństwami.

Pewnego dnia, gdy Bolko jak zwykle przyszedł do ojca, znalazł na wieży rannego kruka. Obejrzał go delikatnie i stwierdził, że ptak ma złamane skrzydło. Zabrał go więc do domu, opatrzył i przez wiele dni troskliwie się nim opiekował. Aż pewnej nocy usłyszał cichy głos:
- Bolko, Bolko, obudź się!
Zdziwiony chłopiec otworzył zaspane oczy i rozejrzał się po izbie. Po chwili dostrzegł malutkiego karzełka, stojącego na oparciu łóżka.
- Dziękuję ci, że ocaliłeś mi życie, przyjacielu. Przyjmij proszę tę trąbkę jako dowód mojej wdzieczności. Gdy znajdziesz się w potrzebie, zatrąb w nią, a przyjdę ci z pomocą - powiedział karzełek i wręczył chłopcu malutką, srebrną trąbkę.
- Kim ty jesteś? - zapytał zaskoczony Bolko.
- Jestem królem kruków - odpowiedział mu ptak, który siedział na miejscu karzełka.
Ostatni raz spojrzał na chłopca, a potem wzbił się w powietrze i wyleciał przez otwarte okno.

Mijały lata. Bolko urósł i został trębaczem, tak jak jego ojciec. Nigdy nie zapomniał o swym przyjacielu kruku i zawsze nosił przy sobie trąbkę, choć nie do końca wierzył w jej magiczną moc. Jednak pewnego dnia pod Poznań nadciągnęły wrogie wojska. Przez wiele dni wróg szturmował miasto. Mieszkańcy dzielnie się bronili, ale byli już u kresu wytrzymałości.

I wtedy Bolko przypomniał sobie o prezencie od króla kruków. Wbiegł na wieżę, wyciągnął trąbkę i zagrał prostą melodię. Po chwili na horyzoncie dostrzegł czarne chmury, które szybko zbliżały się do miasta. Młodzieniec ze zdumieniem stwierdził, że to nie chmury, tylko wielkie stada kruków. Nagle na wieży pojawił się ogromny kruk, spojrzał na Bolka i ruszył wprost na najeźdźców, a za nim pozostałe  ptaki. Kruki atakowały żołnierzy, którzy w panice rozpierzchli się i zaczęli uciekać.

Poznań został ocalony, a na pamiątkę tej niezwykłej przyjaźni trębacza z królem kruków, z ratuszowej wieży codziennie odgrywany jest hejnał miasta - ten sam, który przed laty zagrał Bolko na malutkiej, srebrnej trąbce.

2 komentarze:

  1. uwielbiamy z córeczką (4l) te legendy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń