sobota, 21 stycznia 2012

Polskie tradycje: Kulig

W dawnej Polsce do ulubionych, zimowych zabaw szlachty zaliczał się kulig. Był to konny zaprzęg z saniami, któremu przewodził wodzirej - często arlekin. Kulig prowadzony był od dworu do dworu, a w każdym z nich czekała na gości wielka uczta połączona z tańcami. 

Zgodnie z tradycją pan domu witał przybyłych stojąc na ganku i wznosząc toast słowami: "Wiwat kulig i kochani sąsiedzi!". Następnie zapraszał w swe progi, do suto zastawionego stołu. Goście jedli, pili i tańczyli, a gdy już opróżnili stół, wodzirej zakrzykiwał: "Kulig, kulig!". Wówczas przy dźwiękach dzwonków (janczarów) wszyscy ruszali dalej, zabierając ze sobą co najmniej jednego domownika. Nierzadko odbywało się to przy pomocy siły.

Takim sposobem do każdego kolejnego dworu zjeżdżała coraz większa gromada gości, skorych do zabawy i ucztowania.  I choć bywało to kłopotliwe, nie zniechęcało nikogo do organizowania kolejnych brawurowych kuligów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz