środa, 16 listopada 2011

Polskie legendy: O studni zamkowej w Niedzicy

Dawno temu na zamku w Niedzicy panował książę Bogusław. Dużo podróżował i podczas jednej ze swoich wypraw poznał w Niemczech księżniczkę Brunhildę. Od razu zakochał się w dziewczynie i przywiózł ją ze sobą do Niedzicy, gdzie odbył się ślub i huczne wesele.

Jednak szczęście nowożeńców nie trwało długo. Szybko okazało się, że Brunhilda lubi wystawne życie, pełne uczt i zabaw, Bogusław natomiast nie lubił trwonić majątku. Pierwsze sprzeczki szybko przerodziły się w poważniejsze kłótnie, a wkrótce w karczemne awantury.

Pewnego dnia podczas jednej z nich Bogusław na chwilę stracił nad sobą panowanie i odpchnął od siebie żonę. Niestety zrobił to tak mocno, że poleciała w kierunku otwartego okna i wypadła na zewnątrz. Brunhilda wpadła do studni na dziedzińcu i utonęła.

Książę natychmiast uświadomił sobie co zrobił. Zrozpaczony codziennie przesiadywał przy studni, prosząc żonę o wybaczenie. I pewnego dnia z głębin studni  dobiegł cichy głos:
- "Przebaczam ci, Bogusławie Łysy..."
Książę ucieszył się z uzyskanego wybaczenia, ale nie rozumiał o co chodziło z dziwnym przydomkiem. miał bowiem długie, gęste włosy. Zrozumiał to dopiero nazajutrz, gdy się obudził. Na głowie nie miał bowiem ani jednego włosa.

Powiadają, że przy studni mężczyzna mający na sumieniu to i owo nie powinien wypowiadać imienia ukochanej kobiety, bo następnego dnia obudzi się bez włosów. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz