piątek, 2 września 2011

Baśnie naszego dzieciństwa: Szewczyk Dratewka

Dawno temu żył sobie młody szewczyk - Dratewka. Wędrował od wioski do wioski, od miasta do miasta i za drobną opłatą naprawiał ludziom buty. 

Pewnego dnia szedł przez las i zobaczył zniszczone mrowisko i biegające wokół niego przerażone mrówki. Szewczyk zdjął z głowy czapkę i zagarnął ziemię, tworząc nowe mrowisko. Wtedy na szczyt kopca wyszła królowa mrówek.
- Dziękujemy, dobry człowieku. W dowód wdzięczności przybędziemy ci z pomocą, gdy będziesz jej potrzebował - powiedziała.
Młodzieniec tylko się uśmiechnął, bo jakiej pomocy mogły udzielić mu mrówki? 



Nie odszedł daleko, gdy w jednym z drzew zobaczył zniszczoną barć. Miód ciekł po pniu, a wokół leżały rozrzucone plastry. Pszczoły latały w kółko, bezradne wobec tak wielkich strat. Szewczyk Dratewka zebrał plastry i włożył z powrotem do dziupli, a dziurę, z której ciekł miód zalepił woskiem. Wówczas na brzeg barci wyszła królowa pszczół.
- Dziękujemy, dobry człowieku. W dowód wdzięczności przybędziemy ci z pomocą, gdy będziesz jej potrzebował - powiedziała.
Dratewka uśmiechnął się tylko, bo jakiej pomocy mógł się spodziewać od pszczół?

Wędrował dalej aż dotarł do jeziora. Usiadł na brzegu i wyciągnął z torby ostatni kawałek chleba. Już miał go zjeść, gdy z pobliskich trzcin wypłynęły dzikie kaczki i zaczęły łakomie zerkać na chleb. Szewczyk Dratewka  podzielił się z nimi, a wtedy do brzegu podpłynął najstarszy kaczor.
- Dziękujemy, dobry człowieku. W dowód wdzięczności przybędziemy ci z pomocą, gdy będziesz jej potrzebował - powiedział.
Młodzieniec tylko się uśmiechnął, bo jakiej pomocy mogły udzielić mu dzikie kaczki? 

Szewczyk dotarł wreszcie do miasteczka leżącego u stóp wielkiego zamku. Na rynku mieściło się targowisko, więc przystanął, aby kupić jedzenie.
- Kto mieszka w tym zamku? - zagadnął przekupkę.
- Tam zła czarownica więzi naszą królewnę. Wypuści ją tylko wtedy, gdy jakiś śmiałek wykona dwie prace i odgadnie zagadkę. Wielu już próbowało, ale nikomu się nie udało. 



Zaintrygowany młodzieniec ruszył prosto do zamku. Nie zastanawiając się ujął wielką kołatkę wiszącą na wrotach i głośno zapukał. Po chwili ukazała się wiedźma i wpuściła szewczyka na dziedziniec. Bez słowa zaprowadziła go do komnaty, w której stał kosz maku wymieszanego z piaskiem. 
- Masz tu piasku z makiem korzec. Przebierz, zanim błysną zorze - powiedziała czarownica i zamknęła drzwi na klucz.
Zrozpaczony szewczyk Dratewka już po godzinie zrozumiał, że nie ma szans na wykonanie tego zadania. Zapadła noc i stracił już nadzieję, gdy usłyszał dziwny odgłos. Wytężył wzrok i zobaczył jak przez szparę w drzwiach wchodzą mrówki. Ochoczo zabrały się do pracy i po krótkim czasie mak leżał na jednej kupce, a piasek na drugiej. Dratewka podziękował mrówkom, oparł się o pusty kosz i zasnął.

Gdy o świcie czarownica otworzyła drzwi, aż zatrzęsła się z wściekłości. Mak był idealnie oddzielony od piasku.Wtedy wysłała szewczyka nad jezioro i kazała mu znaleźć złoty kluczyk do komnaty królewny.
- Znajdź złoty kluczyk do wieczora - powiedziała i odeszła.
Dratewka usiadł na brzegu, nie wiedząc gdzie zacząć poszukiwania, gdy podpłynęły do niego dzikie kaczki.
- Czym się martwisz, dobry człowieku? - zapytał kaczor.
Gdy szewczyk Dratewka opowiedział kaczkom o swoim zadaniu. Wówczas i kaczki i rybki zaczęły szukać złotego kluczyka. Po godzinie mała rybka znalazła go na dnie i podała jednej z kaczek, a kaczka przypłynęła z nim do kaczora. 
- Oddaj kluczyk czarownicy i niech ci się dobrze wiedzie, dobry człowieku - powiedział kaczor i odpłynął.
Szewczyk pognał do zamku i wręczył kluczyk wiedźmie, która ogromnie się zdziwiła. 

Zaprowadziła wtedy młodzieńca na najwyższą wieżę. Otworzyła złotym kluczem drzwi do ciemnej komnaty. Na ławie pod ścianą siedziało dziewięć panien. Wszystkie były tak samo ubrane i miały twarze zasłonięte chustami.
- Tylko jedna z nich jest królewną. Wskaż która - powiedziała wiedźma.
- "Teraz już przyjdzie mi zginąć" - pomyślał szewczyk, nie mogąc znaleźć żadnego szczegółu, który wskazywałby na królewnę.
Wtem od strony okna dobiegło ciche buczenie. Po chwili do komnaty wleciały pszczoły i utworzyły złocistą obręcz nad głową panny, która siedziała ostatnia w rzędzie. 
- To jest królewna! - krzyknął Dratewka, podbiegając do ostatniej panny. 
Dziewczyna zerwała się z ławki i odrzuciła chustę zasłaniającą jej twarz. Była tak piękna, że szewczyk był pewny, że dobrze wybrał.
- Mój najmilszy, z niewoli mnie wybawiłeś! - zawołała królewna, zarzucając mu ręce na szyję.
Wtedy z okropnym wrzaskiem zła czarownica przemieniła się w wielkie ptaszysko i wyleciała przez otwarte okno. Od tamtej pory nikt jej więcej nie widział.

Szewczyk Dratewka pojął królewnę za żonę i żyli w zamku długo i szczęśliwie. A ich mądrym i sprawiedliwym panowaniem cieszyli się zarówno ludzie, jak i zwierzęta.

7 komentarzy:

  1. Piekna legenda. Jedna z moich ulubionych.

    OdpowiedzUsuń
  2. To baśń, nie legenda.

    OdpowiedzUsuń
  3. wajowska baśnia i ine

    OdpowiedzUsuń
  4. Babcia mi ją opowiadala.. Wspaniałe wspomnienia.. Aż serce ściska..

    OdpowiedzUsuń
  5. Na angielski muszę ją całą napisać (oczywiście po angielsku i ręcznie).. Aż **** ściska

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń