wtorek, 2 sierpnia 2011

Polskie legendy: Skarby zamku Homole

Zamkiem Homole władał kiedyś zasłużony rycerz, który miał piękną i młodą żonę. Pewnego razu odwiedził go inny rycerz, z którym często razem polowali. Młodzieniec zakochał się w żonie swego druha od pierwszego wejrzenia, w dodatku z wzajemnością. 

Pewnego jesiennego wieczoru rycerze raczyli się pitnym miodem. Nagle do sali wpadł podmuch wiatru i strącił wiszący na ścianie sztylet. Gdy blask księżyca padł na ostrze, serca kochanków przepełniła wizja zbrodni, która pozwoliłaby na swobodne przebywanie ze sobą. Kobieta podniosła sztylet i wbiła go w pierś męża.

Wkrótce odbył się ślub kochanków, jednak małżeństwo nie było szczęśliwe. Dręczeni wyrzutami sumienia, trwonili majątek starego rycerza na uczty i zabawy. Pewnej nocy młody rycerz, mając dość małżeństwa, wbił sztylet w pierś swej pięknej małżonki. Później sam jeszcze bardziej pogrążył się w rozpaczy i zaczął napadać na przejeżdżających pobliskim traktem kupców, biorąc w niewolę ich żony i córki.  W taki sposób zamek Homole stał się siedzibą rozbójników.

Podobno dwa razy w roku, w rocznice obu zabójstw o północy można zobaczyć piękną kobietę w bieli, kroczącą ku ruinom zamku.

Minęło sto lat. Pewnej nocy ubogi drwal poszedł do lasu szukać pożywienia dla swej rodziny i natknął się na białą zjawę. Piękność zaczęła go błagać, aby ulitował się nad nią i zdjął z niej czar. Można było tego dokonać tylko raz na sto lat, przez siedem dni, a termin mijał już za dwa dni.
- Aby mnie odczarować, przyjdź jutro w to samo miejsce - powiedziała zjawa. - Pojawię się pod postacią ohydnej żmii z pękiem kluczy w pysku. Nie obawiaj się jednak, gdyż nie spotka cię żadna krzywda. Musisz tylko zabić żmiję i odebrać klucze, a czar pryśnie.
Drwal nazajutrz wrócił w to samo miejsce, jednak przestraszył się sunącej w jego stronę żmii i uciekł.

Minęło kolejne sto lat i znalazł się śmiałek, który sztyletem zabił żmiję i zabrał jej klucze. Ciało gada rozsypało się w proch i uleciał z niego biały gołąb. Dusza nieszczęśliwej kobiety w końcu była wolna. 

Dzięki kluczom śmiałek otworzył podziemia homolskiego zamku, gdzie znalazł bajeczne skarby. Zabrał ze sobą tyle, ile był w stanie unieść i obiecał sobie, że później wróci po resztę. Zgubił jednak klucze i nigdy nie udało mu się odnaleźć drogi do podziemi. 

Jednak skarby zamku Homole nie są stracone. Podobno w pobliskim lesie leży porzucony sztylet, którym zabici zostali małżonkowie. Gdy zostanie odnaleziony, przemieni się w klucz i otworzy szczęśliwcowi drogę do zamkowego skarbca.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz