poniedziałek, 18 lipca 2011

Polskie legendy: Dwa krzyżackie miecze

Dawno temu książę mazowiecki Konrad sprowadził na swoje ziemie Zakon Krzyżacki, aby walczył z plemionami pruskimi. Jednak Krzyżacy z biegiem lat coraz bardziej panoszyli się na polskich terenach, budowali ogromne twierdze i napadali na polskie i litewskie miejscowości, zagarniając dla siebie ziemie.

Wreszcie król Władysław Jagiełło postanowił uwolnić swój lud od uciążliwych najeźdźców. Był rok 1410, gdy zjednoczone wojska polskie i litewskie wyruszyły w drogę, aby stoczyć ostateczną bitwę z Krzyżakami. W upalny, lipcowy dzień wrogie armie spotkały się na polach Grunwaldu. Wojska pod dowództwem króla Władysława Jagiełły ustawiły się w pobliżu drzew, zaś Krzyżacy dumnie stali w pełnym słońcu. Polski władca nie śpieszył się z rozpoczęciem bitwy. Najpierw długo modlił się o błogosławieństwo i opiekę boską, a potem rycerze odśpiewali Bogurodzicę.

Krzyżaków zaczęło to niecierpliwić. Wielki Mistrz Krzyżacki, Ulrich von Jungingen, rozkazał wysłać do króla  emisariuszy.
- Zawieźcie Jagielle dwa miecze, aby miał czym wojować - powiedział, a stojący wokół niego rycerze parsknęli śmiechem.

Gdy krzyżaccy posłowie stanęli przed polskim królem, wznieśli miecze wysoko i wbili w ziemię.
- Wielki mistrz przysyła ci panie te dwa nagie miecze, na wypadek gdyby brakło ci oręża do walki - powiedzieli z pogardliwymi uśmiechami.
Jagiełło podziękował i przyjął podarunek. Gdy tylko posłowie odjechali, do króla zbliżył się jego ulubiony giermek Gniewko.
- Pozwól mi, panie, stanąć do walki - poprosił.
- Jesteś jeszce za młody, aby brać udział w bitwie. Ale mam dla ciebie inne zadanie. Pozostań tu i pilnuj tych mieczy, dopóki ja nie wrócę.

Gdy rozgorzała walka, Gniewko obserwował pole bitwy ze wzgórza.Widział, jak giną rycerze i chłopi. Widział też śmierć Wielkiego Mistrza Krzyżackiego. Aż nagle zobaczył, że w jego stronę pędzi Krzyżak i wykrzykuje coś o odebraniu mieczy. Młody giermek bez zastanowienia rzucił się z nożem na wrogiego rycerza, który chciał zabrać miecze. Po krótkiej walce Krzyżak padł bez życia, ale i Gniewko odniósł ciężkie rany. Zanim bitwa dobiegła końca, młodzieniec był umierający. W takim stanie znalazł go król i gorzko zapłakał nad swym ulubionym giermkiem. I nagle z miejsca, gdzie wbito miecze, wypłynęła woda i utworzyła małe źródełko. Jagiełło zaczerpnął wody i dał chłopcu pić. Po chwili Gniewko podniósł się o własnych siłach, cudownie ozdrowiony, ale po źródełku nie było już śladu.

Władysław Jagiełło wraz ze swymi wojskami powrócił na Wawel, gdzie długo świętowano zwycięstwo nad Zakonem Krzyżackim. Dzielny giermek został pasowany na rycerza i służył królowi jeszcze przez długie lata.

A cudownego źródełka ludzie szukali na polach Grunwaldu przez długie tygodnie, ale nigdy nikomu nie udało się go odnaleźć. 

Miecze grunwaldzkie były przechowywane w Polsce aż do 1853 roku, a później zaginęły bez wieści.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz