środa, 15 czerwca 2011

Polskie legendy: Kamienna głowa we Wrocławiu

Dawno temu we Wrocławiu mieszkał znany złotnik Franciszek. Był najlepszym mistrzem w swym fachu, dzięki czemu wiódł dostatnie życie. Franciszek miał jedną córkę, niezwykle piękną Barbarę. O rękę dziewczyny starało się wielu młodzieńców, jednak żaden z nich nie był wystarczająco bogaty, aby ją poślubić.

W pracowni złotnika pracował młody Henryk, który także zakochał się w Barbarze. W dodatku z wzajemnością. Spotykali się więc potajemnie, ciesząc się chwilami spędzanymi we dwoje. Niestety, ich szczęście nie trwało długo. Pewnego dnia ojciec Barbary poszedł za córką i nakrył młodych na schadzce. Rozgniewany, wyrzucił Henryka z pracy. Młodzieniec wyjechał z Wrocławia, ale poprzysiągł sobie, że zdobędzie majątek i wróci, aby poślubić ukochaną. 

Długo wędrował, ale nigdzie nie mógł znaleźć pracy. A gdy pewnego dnia napadli go rozbójnicy, zlitowali się nad nim i pozwolili mu przyłączyć się do nich. I tak Henryk przez kilka lat napadał na ludzi na szlakach i łupił kupców i wieśniaków wracających z miasta. A kiedy wyłapano jego kompanów, stwierdził, że zgromadził wystarczająco dużo skarbów i postanowił wrócić do Wrocławia.

Mistrz Franciszek, widząc tyle cennych rzeczy, bez wahania zezwolił Henrykowi na ślub z Barbarą. Jednak kilka dni przed planowaną uroczystością złotnik dowiedział się, skąd pochodzi majątek młodzieńca. Wygnał Henryka z domu, a ślub natychmiast odwołano. 

Wściekły chłopak postanowił się zemścić i kilka nocy później podpalił dom złotnika.Później pobiegł na wieżę katedry i przez małe okienko obserwował pożar. Kiedy napawał się tym widokiem, poczuł jak mury wokół jego szyi zaciskają się i już po chwili jego głowa była uwięziona. Z przerażeniem wymalowanym na twarzy Henryk zamienił się w kamień.

Ku przestrodze, uwięziona kamienna głowa Henryka do dziś tkwi na południowej wieży wrocławskiej katedry.

2 komentarze:

  1. Super,my będziemy to grać w szkole!!!!!!!!!!!!!!!!!Każde słowo idealnie z naszym tekstem!Tylko że że na początku Franciszek krzyczał
    -Jestem bogaty,jestem bogaty,-||- -||-
    A Barbara:
    -Jestem piękna,jestem piękna,-||- -||-
    A kiedy narratorka mówiła:
    W dodatku z wzajemnością.
    To Pocałowali się,a w ogóle się nie znali!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń