środa, 23 marca 2011

Polskie legendy: Dąb Florian

Historia ta miała miejsce dawno temu w lasach Roztocza. Rycerz o imieniu Florian Szary wracał ze swoją dzielną drużyną z wyprawy wojennej. W podróży towarzyszyła mu również jego siostra Janka. Droga przez bezkresne puszcze była bardzo trudna i wyczerpująca więc Florian polecił przygotować obóz, w którym drużyna miała odpocząć przez kilka dni.

Wędrowcy znaleźli odpowiednie miejsce do obozowania, polanę pod wielkim dębem. Przygotowali szałasy, rozpalili ogniska lecz kiedy zajrzeli do tobołów, w których przechowywali zapasy żywności z przerażeniem stwierdzili, że nic co tam zostało nie nadaje się do jedzenia. Cały prowiant bowiem zjadły im robaki.

Drużyna była głodna więc nie było na co czekać. Lasy były pełne zwierzyny. Chwycił Florian włócznię, wziął kilku przybocznych i ruszył na polowanie. Mężczyźni szybko wytropili małe stado turów. Lecz kiedy już mieli zacząć łowy w pobliskich krzaków zaryczał wielki niedźwiedź. Przerażone tury uciekły, a rozwścieczona bestia ruszyła na ludzi.

Florian rzucił swoją włócznią w niedźwiedzia, ale niestety chybił. Zwierze powaliło rycerza i zaatakowało go pazurami. Giermkowie Floriana widząc co się dzieje uciekli przestraszeni do obozu by wezwać posiłki. Niedługo po tym na miejsce przybyła Janka wraz wojami.

Niedźwiedź szybko czmychnął na drzewo widząc taką ilość ludzi. Florian był ciężko ranny, ale na szczęście jeszcze żył. Towarzysze zabrali go do obozu i położyli pod dębem, siostra zaś opatrzyła jego rany. Rycerz przez wiele tygodni dochodził do zdrowia. Mieszkańcy z okolicznych osad zaczęli nazywać obóz Florianką, a dąb Florianem. Nazwy te przetrwały do dziś. Florian wciąż stoi na swoim miejscu, Florianką zaś nazywana jest wioska, znajdująca się w pobliżu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz