środa, 9 lutego 2011

Polskie legendy: Złota Kaczka

Dawno temu w Warszawie żył sobie młody chłopiec Lutek. Był szewczykiem i pracował w jednym z zakładów na Starym Mieście. Był bardzo ubogi i żył tylko z tego, co udało mu się zarobić u majstra. Wieczorami często przesiadywał w gospodzie i słuchał opowieści starszych mieszkańców z wypiekami na twarzy. Nieraz wyobrażał sobie, że jest dzielnym wojakiem na polu bitwy albo bogatym kupcem podróżującym po dalekich krajach.

Pewnego wieczoru usłyszał cichą rozmowę majstrów.
- Podobno na Tamce, w podziemiach zamku Ostrogskich, można spotkać Złotą Kaczkę - tajemniczym szeptem mówił mistrz Jan.
- Słyszałem, że to piękny ptak, ale tez bardzo przebiegły i niebezpieczny - dodał mistrz Bartłomiej.
- Dlaczego niebezpieczny? Jak kaczka może być niebezpieczna? - pytali inni.
- Szukając kaczki można zabłądzić w podziemiach i nigdy nie wrócić na powierzchnię. Mówią, że wielu już próbowało i słuch o nich zaginął - odezwał się znowu mistrz Jan.
- A jeśli ktoś spotka kaczkę? - zapytał młody Staś, syn jednego z majstrów.
- Wtedy kaczka uczyni go bogatym na zawsze.

Lutek słysząc te słowa natychmiast wybiegł z gospody i skierował się wprost na Tamkę. Szybko dotarł do zamku i bez trudu odnalazł wejście do podziemi. Na dole panowały ciemności, było zimno i wilgotno. Chłopiec długo krążył po korytarzach, najpierw w poszukiwaniu kaczki, a potem szukając drogi powrotu. Był już tak zmęczony i zmarznięty, że stracił wszelką nadzieję na wyjście. I właśnie wtedy znalazł się w wielkiej komnacie o wysokim sklepieniu, zdobionym  szczerym złotem. Prawie całą komnatę wypełniało jezioro o wodzie w kolorze granatu, po którym pływała Złota Kaczka.
- Witaj, Lutku - powiedziała ludzkim głosem. - Odnalazłeś mnie, więc zasłużyłeś na nagrodę. Uczynię cię bogatym. Weź tę sakiewkę, w środku jest sto złotych dukatów. Kup sobie co tylko zechcesz, ale pamiętaj, że musisz wydać wszystko w ciągu jednego dnia. I nie wolno ci się z nikim podzielić. Jeżeli nie spełnisz tych warunków, na zawsze pozostaniesz biedny.
Lutek chwycił sakiewkę i ruszył z powrotem. Tym razem korytarze wydawały mu się jaśniejsze i prostsze, więc szybko dotarł na górę. 

Warszawa właśnie budziła się do życia. Powoli otwierano sklepy i ludzie ruszali za sprawunkami.
"Nareszcie jestem bogaty!" myślał chłopiec, idąc dziarskim krokiem w kierunku rynku. Najpierw kupił wszystkie przysmaki, na jakie kiedykolwiek miał ochotę. Potem udał się do krawca i ubrał się w najdroższy strój ozdobiony szlachetnymi kamieniami i złotem, a także w skórzane trzewiki ze złotymi ostrogami. Następnie poszedł do najdroższej gospody i zamówił w niej najdroższe dania i najszlachetniejszy pitny miód. Wiele osób próbowało mu się przypodobać, licząc na jakiś datek od tak bogatego młodzieńca. Jednak Lutek nikomu nie dał ani grosza. Po południu kupił najwspanialszego konia, u jubilera zamówił złoty pierścień z największym brylantem, a wieczorem udał się na przedstawienie do teatru, gdzie zasiadł w książęcej loży. 

Zapadł wieczór, a w sakiewce chłopca była jeszcze połowa dukatów. Sklepy powoli zamykano, a na jedzenie Lutek już nie mógł patrzeć. Zastanawiał się, na co jeszcze może wydać pieniądze, gdy tuż obok siebie usłyszał cichy głos:
- Szlachetny panie, wspomóż starego żebraka. Wojna zabrała mi wszystko co miałem.
Rozejrzał się i w cieniu bramy dostrzegł skuloną postać starszego mężczyzny. Łachmany, w które był odziany, z pewnością były kiedyś pięknym mundurem. Lutek sięgnął do kieszeni i wyjął garść dukatów. W chwili, gdy wręczył je żebrakowi, tuż obok rozbłysło jasne światło i pojawiła się księżniczka, zaklęta dotąd w Złotą Kaczkę.
- Nie spełniłeś moich warunków!  Zawsze będziesz biednym szewcem! - krzyknęła, po czym rozpłynęła się w powietrzu.
Lutek spojrzał na zadowolonego staruszka, który żwawszym krokiem oddalał się w kierunki Starego Miasta.
- I dobrze - powiedział na głos. - Pieniądze nie dają szczęścia, jeśli nie można się nimi z nikim podzielić. Nie mógłbym tak żyć, bo nigdy nie byłbym naprawdę szczęśliwy.

Zamek Ostrogskich nadal stoi na warszawskiej Tamce. O Złotej Kaczce zaś nikt więcej nie słyszał, a dziś przypomina o niej jedynie pomnik na placu przed zamkiem.


Związane z Warszawą:
Wars i Sawa
Warszawska syrenka
Bazyliszek

16 komentarzy:

  1. Witam! Czy autor bloga mógłby dopisać do tego postu albo w komentarzach umieścić autora tej legendy?? Będę bardzo wdzięczna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Legendy są podaniami ludowymi dotyczącymi postaci, miejsc czy określonych wydarzeń. Istnieją bardziej i mniej znane opracowania, te umieszczone na blogu są autorstwa twórców Bajkowego Zakątka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuje za legendę bardzo mi była potrzebna ;) ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. spoko ta legenda i jeszcze jedna to odrobię lekcje a po pierwsze kacuska!

    OdpowiedzUsuń
  5. super jest mi bardzo potrzebna

    OdpowiedzUsuń
  6. Musze to opowiedzieć na piątke żeby mieć piątke na koniec roku

    OdpowiedzUsuń
  7. ciekawa legenda,ale słyszałam ją ze sto razy:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja opowiedzialam ta legede w szkole wloskiej .Bardzo sie podobala

    OdpowiedzUsuń
  9. SPOKO LEGENDA

    OdpowiedzUsuń
  10. potrebuje do szkoly

    OdpowiedzUsuń
  11. to według mnie jedna z najbardziej znanych i ciekawych legend

    OdpowiedzUsuń
  12. super legenda, właśnie potrzebuję jej do szkoły

    OdpowiedzUsuń
  13. zajebista lektura

    OdpowiedzUsuń
  14. potrzebne mi były 3 legedy O wieży mariackiej zlota kaczka i bazyliszek wszystkie wzielam z tad.Bardzo przydatne polecam i POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo fajna legenda, koniec jest bardzo wzruszający:')

    OdpowiedzUsuń