czwartek, 20 stycznia 2011

Polskie legendy: Pielgrzym świętokrzyski

Dawno temu żył pewien rycerz. Był on bardzo dzielny i waleczny. Brał udział w wielu wojnach i pokonał niezliczone rzesze wrogów. Jednak odwadze mężczyzny dorównywała jego pycha. Bardzo często przy kuflu miodu przechwalał się jaki jest wspaniały, nieulękły i niepokonany.

Nadszedł jednak czas kiedy rycerz zapragnął spokoju i wyciszenia. Porzucił więc wojaczkę i złożył śluby, iż odwiedzi wszystkie święte miejsca o jakich słyszał w czasie swojego życia. Postanowił, że swoją pielgrzymkę zakończy w świętokrzyskim klasztorze i tam postanowi co dalej zrobić ze swoim życiem.

Po latach wędrówek jego pielgrzymka dobiegała końca. Utrudzony wędrowiec przybył do Nowej Słupi, skąd miał wspiąć się do klasztoru na Świętym Krzyżu. Podróż nie oduczyła jednak pielgrzyma jego pychy. Opowiadał o swoich ślubach i wędrówce po świętych miejscach napotkanym mieszkańcom okolic. Przechwalał się przy tym, że jest najbardziej pobożnym człowiekiem na świecie i na dowód tego postanowił przebyć ostatni odcinek swojej pielgrzymki na kolanach.

Cel podróży był już bardzo blisko, kiedy w klasztorze zabiły dzwony. Towarzyszący mężczyźnie ludzie dziwili się bo była to dość niezwykła pora dla dźwięku dzwonów. Słysząc to pielgrzym zaczął się chełpić, iż to na jego cześć choć spodziewał się od Niebios lepszego uświetnienia końca jego wędrówki.

W momencie kiedy wypowiedział te słowa mężczyzna zamienił się w kamień. Posąg, którym się stał możemy oglądać do dziś. Nie stoi on jednak całkiem nieruchomo. Wędrowiec kontynuuje swoja pielgrzymkę przemieszczając się co roku na odległość jednego ziarnka piasku w kierunku Świętego Krzyża. Kiedy tam dotrze jego grzechy zostaną odpuszczone, ale tego też dnia nastąpi  koniec świata.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz