niedziela, 26 grudnia 2010

Polskie legendy: O Szklanej Pani z wyspy Murano

Rzecz działa się tuż po wielkiej bitwie legnickiej w 1241 roku. Na Dolnym Śląsku zapanowała ogromna bieda i głód. W wyniku bitwy i zarazy jaka po niej nastąpiła wielu ludzi pomarło. Tak było też z Wawrzonem zwanym Sową. Zostawił on na świecie żonę i dwóch synów i to właśnie na starszego z nich spadł teraz ciężar utrzymania całej rodziny. Chłopak nazywał się Wawrzuś. Robił co w jego mocy, by matka i maleńki braciszek mieli co do ust włożyć, by nie byli głodni.

Jednego dnia przyniósł jajek podebranych ptakom, innego złapał rybę w okolicznej rzece, jeszcze innego schwytał zająca w lesie. Zdarzały się jednak dni kiedy wracał do domu z pustymi rękami. Głowił się nad sposobem jak zaspokoić potrzeby swojej rodziny, przyjaciół i sąsiadów, mieszkańców okolicznych wiosek, nic nie mógł jednak wymyślić.

Pewnego dnia do ich chaty przybył ślepy starzec. Mimo, iż jedzenia brakowało dla nich samych postanowili ugościć go w swoim domostwie. Podzielili się ze ślepcem tym, co zostało przygotowane na kolację, a starzec w podzięce zaczął śpiewać pieśni o dalekich krainach.

Wawrzusiowi szczególnie spodobała się historia z dalekiej Italii o Szklanej Pani z wyspy Murano. Z szeroko otwartymi oczami słuchał o przejrzystych naczyniach ze szkła, które z piasku topionego w ogniu powstaje. Chłopak nigdy nie widział takich dziwów. Całą noc nie spał, myśląc o Szklanej Pani i wyobrażając sobie jak mogą wyglądać przedmioty ze szkła.

Kiedy rano wstał oznajmił matce, że musi udać się do dalekiej Italii, na wyspę Murano i na własne oczy przekonać się o prawdziwości słów ślepca. Pragnął poznać Szklaną Panią oraz jej sekret wytwarzania szkła z piasku. Szybko przygotował się do drogi, pożegnał z matką i braciszkiem, i ruszył w nieznane składając obietnicę, że wróci do domu z Panią z wyspy Murano, by zapewniła dobrobyt wszystkim potrzebującym jej pomocy.

Mijały kolejne lata. Matka traciła nadzieję na ujrzenie starszego syna, zaś mały braciszek wyrósł na silnego młodzieńca. Dziesiąta wiosna minęła od opuszczenia przez Wawrzusia rodzinnych stron, kiedy przed chatą matki stanął strojny panicz, wyglądający niczym sam książę. Dopiero po kilku chwilach kobieta poznała w mężczyźnie swojego starszego syna.

Wawrzuś opowiedział wszystkim o swoich przygodach, o tym czego się nauczył  i o bogactwie jakie zdobył przy wytapianiu szkła. Obiecał tez, że Szklana Pani przybędzie do ich wioski, jeżeli tylko chłopi przygotują chatę godną jej osoby.

Ludzie szybko zabrali się do roboty. Postawili piękny dom, a obok niego szałas w którym urządzono dla gościa warsztat do wyrabiania szkła. Zgodnie z obietnicą Szklana Pani przybyła do wioski i zaczęła uczyć chłopów produkcji szklanych naczyń. Mieszkańcy sprzedawali swoje wyroby i szybko było ich stać na zakup odpowiedniej ilości zwierząt i żywności, by już nigdy nie cierpieć z powodu głodu. Wszyscy bardzo się cieszyli z tego, że Szklana Pani jest wśród nich i im pomaga.

Jednak pewnego dnia ich dobrodziejka zniknęła. Zaczęli jej szukać, ale nigdzie nie było po niej śladu. Dopiero po kilku dniach Wawrzuś spotkał ją na leśnej polanie zbierającą kwiaty. Szklana Pani rzekła mu, iż na tej polanie chce, aby postawiono jej chatę i warsztat. I tak właśnie się stało.

Mieszkańcom wioski  brakowało Szklanej Pani do tego stopnia, że porzucali swoje domy i budowali nowe w pobliżu tej polany. Osada szybko się rozrastała, a w celu pozyskania materiału i miejsca do budowy chat wyrąbywano kolejne fragmenty lasu. Od tego też nadano osadzie nazwę - Szklarska Poręba.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz